Ród Wiszowatych

 

►Strona główna

 

Łukasz Lubicz Łapiński
Podlascy Pierzchałowie pod lupą Y-DNA, czyli o tym jak Łapińscy z Łap-Zięciuk, Wiszowatym herb Roch udowodnić genetyką pomogli


Przydatność badań DNA, a w szczególności badań chromosomu Y do poznania genealogii rodzin szlacheckich opisana została w 18 numerze "Verbum Nobile". Przypomnijmy więc jedynie, że wstępne wyniki analiz Y-DNA potwierdziły, iż większość rodów heraldycznych nie stanowią rodziny genealogiczne wywodzące się "po mieczu" od wspólnego protoplasty. Genetyka linii męskich dla poszczególnych "klanów" wykazała ich dużą różnorodność, co jednocześnie dało klarowną informację, że rycerstwo zbierające się pod znakiem bitewnym było bardziej sąsiedzką organizacją wojskową niż patrylinearnym rodem. Oczywiście nie wyklucza to sytuacji jednostkowych kiedy w ramach tego samego rodu herbowego mamy jednak do czynienia z pochodzeniem części rodzin od wspólnego męskiego protoplasty. Wówczas to kilka rodzin o różnych nazwiskach utworzonych od posiadanych dóbr w XV/XVI w. pieczętowała się tym samym herbem i pochodziła od tego samego przodka. Sytuacja komplikuje się dodatkowo, kiedy to różni rycerze obejmowali dobra, a ich potomkowie przyjmowali to samo nazwisko, choć mieli różnych przodków używających dawniej innych godeł herbowych. Niestety jedną z cech polskiej heraldyki szlacheckiej był brak regulacji i rejestracji znaków pieczętnych przypisanych do konkretnych rodzin w okresie kiedy miały one faktyczne znaczenie (schyłek średniowiecza). Spowodowało to, że wiele z tych wyróżników poszło w niepamięć przez ubożejących potomków. Dodając do tego zniszczenia znacznej części źródeł pozwalających na odtworzenie heraldyki, mamy sytuację, w której nie możemy zidentyfikować herbów wielu rodzin, wywodzących się ze średniowiecznego rycerstwa tzw. "szlachty odwiecznej".
Czy badania genetyczne mogą uzupełnić wyrwę w źródłach do heraldyki szlachty polskiej? W znacznej mierze istnieje pewna szansa, o czym przekonał mnie bliski mi przypadek rodziny Łapińskich i to jak się okazało - niekoniecznie herbu Lubicz.

 

Zięciowie z Łap, czyli nieznana linia Łapińskich.

Po wstępnych badaniach Y-DNA rodziny Łapińskich z Łap na Podlasiu, licznie dziedziczącej na kilkunastu nadnarwiańskich przysiółkach, obwieściłem wszem i wobec sukces genealogii genetycznej - "Mamy wspólnego średniowiecznego protoplastę, Łapę herbu Lubicz!". Każda kolejna linia posiadała podobny haplotyp chromosomu Y o symbolu R1a-L260 (tzw. haplogrupę), różniący się między sobą minimalnie. Zbadano łącznie 13 linii o różnych przydomkach wywodzących się z ośmiu różnych miejscowości o nazwie Łapy. Wszyscy pochodzili od jednego mężczyzny żyjącego na przełomie XIV/XV w. Pod znakiem zapytania pozostawał niezbadany przysiółek o nazwie Łapy Zięciuki, którego nazwa mówiła już wiele. Jak można się domyślać mieszkali tam zięciowie, a więc obce rodziny, które wżeniły się i przejęły posażną część ziem swych żon. Potwierdza to najstarszy spis pospolitego ruszenia z 1528 r. kiedy to w tejże miejscowości zwanej jeszcze Łapami-Żakami zobowiązani do posług wojskowych byli Marek Roszko, Marek Sasin i Maciej Zakrzewski. Jeszcze w połowie XVI w. grunty w tej miejscowości należały do ich żon - dziedziczek po Jakubie Łapie zwanego "Żakiem" i dopiero w następnej generacji przeszły we władanie synów.
W ciągu XVII w. zdarzało się, że rodziny z Zięciuk zaczęły naprzemiennie używać nazwiska Łapa / Łapiński dodając swoje dawne nazwisko w formie przydomka (Łapa Roszkowicz, czy też Łapa Sasinowicz). Ostatecznie w tej miejscowości przed samymi rozbiorami dziedziczyły rodziny Roszkowskich oraz Łapińskich o przydomku Laba i Staluga. Czyżby Łapińscy "Labowie" nie byli Lubiczami, jak wcześniej sądziłem, a kontynuacją rodziny któregoś z zięciów Jakuba Żaka? Genealogia Labów-Łapińskich niestety urwała się na przełomie XVII/XVIII w. Teoretycznie mogli być zarówno rodziną Łapińskich, która ponownie wżeniła się do Zięciuk, jak i kontynuacją starych rodzin Sasinów, bądź też Zakrzewskich (Roszkowskich wykluczono z rozważań skoro przetrwali zachowując swoje nazwisko). Jest to doskonałe zadanie dla Genealogii Genetycznej. Testom poddał się przedstawiciel rodziny Łapińskich o przydomku Laba, którego ostrzegłem, że spodziewany jest wynik niezgodny z dotychczasowymi o ile jego rodzina mieszka tu od kilkuset lat. Po otrzymaniu wyników moja hipoteza się potwierdziła. Próbka należała do rzadkiej grupy chromosomu męskiego w systematyce Y-DNA określanej jako J2b. W Polsce w całej populacji takich wyników mamy ok. 1-2%, gdyż haplogrupa ta typowa jest na Bałkanach, w Grecji i południowych Włoszech.


Występowanie geograficzne populacji męskiej z haplogrupy Y-DNA J2b (wg Eupedii)


Najbliższy wspólny przodek w linii męskiej rodziny dziedziczącej na Łapach-Zięciukach i rodzin z pozostałych miejscowościach o nazwie Łapy, według kalkulacji genetycznych żył jakieś 45 tys. lat temu, tak więc nie ma mowy o pokrewieństwie w czasach historycznych. Dla pewności, iż nie mamy do czynienia z efektem "złamania linii", czyli niezgodności biologii z genealogią, przebadany został inny przedstawiciel linii "Labów" o wspólnym przodku żyjącym w I poł. XVIII w., z wcześniej badaną osobą. Wynik praktycznie ten sam - Haplogrupa J2b, a niezgodność wystąpiła w jednym (na 37 badanych) szybkomutującym markerze STR, czyli standardowej zmianie genetycznej jaka nastąpiła w ciągu ostatnich 250 lat. Eureka! Łapińscy o przydomku Laba, to linia po Marku Sasinie - zięciu Jakuba Łapy z początku XVI w., po którym odziedziczona została część późniejszej miejscowości Zięciuki.
 W całej tej układance niepokoił mnie jedynie fakt, że wynik genetyczny Łapińskich-Labów, czyli w zasadzie dawnych Sasinów jest bardzo podobny do wcześniej testowanej rodziny Wiszowatych z par. Trzcianne. W całym ciągu zbadanych 37 markerów obie rodziny miały niezgodne wyniki od 2 do 4 znaczników genetycznych. Za duży dystans by w grę wchodziła małżeńska niewierność, ale za mały by taką zbieżność zignorować. W grę wchodziło najprawdopodobniej połączenie genealogiczne z XIV-XV w. Co łączy więc Sasinów-Łapińskich ze szlachtą spod Trzciannego?

 

Wiszowaci herbu Roch(?)



Odwzorowanie herbu Roch
z sygnetu poborcy podatkowego Gierałta z 1581 r.

(rys. P. Kalisz)

   

Podobnie jak w przypadku Łapińskich z Łap, osoby noszące nazwisko Wiszowaty wywodziły się z kilku rodów herbowych. Badania genetyczne potwierdziły zupełny rozdział dziedziców w Wiszowatych na Mazowszu Wschodnim w parafii Grabowo, od Wiszowatych w parafii Trzcianne na sąsiednim Podlasiu (o czym pisałem już w poprzednim numerze VN). Dziś już trudno dojść, czy rodzina podlaska, powstała w wyniku odsprzedaży wsi innej rodzinie, ponownego nadania innemu rodowi, czy może podobnie jak w Łapach-Zięciukach, przejęcia ziem w wyniku ożenku w rodzinie wygasającej na linii żeńskiej. Faktem jest, że podlascy Wiszowaci nie wywodzą się z Awdańców. Heraldycy już w XVII w. przypisywali Wiszowatym herb Roch (czyli Pierzchałę), ale na jakiej podstawie?
Co prawda liczne znaki herbowe szlachty podlaskiej mamy w postaci rekognicjów poborowych, czyli staropolskich zeznań podatkowych, w których płatnicy potwierdzali należność oddaną fiskusowi poprzez odciśnięcie pieczęci, jednak jest to źródło dość ułomne. Wiele z ubożejącej szlachty nie posiadało w końcu XVI w. własnych sygnetów, inni nie przykładając do tego większej wagi potwierdzali swoje zeznania pieczęcią poborcy podatkowego, którym w 1581 r. był Gierałt herbu Roch.

Tak też było w przypadku Wiszowatych, którzy używali pieczęci z Rochem. Przy zeznaniu Sebastiana Wiszowatego syna Marcina, autor opracowania rekognicjarza - Franciszek Piekosiński, znany polski heraldyk, zidentyfikował pieczęć poborcy. Analizując jednak rekognicję Abrahama Wiszowatego dziedzica na Wiszowatych i Szumkach, wykształconego szlachcica pełniącego urząd komornika przy sądzie ziemskim bielskim, podano już tylko "herbu Roch", bez informacji czy to pieczęć własna czy "użyczona". Czyżby jednak dość zamożny dziedzic działu na kilku wsiach nie posiadał własnego sygnetu? Z drugiej strony cisnęło się inne pytanie: czy znak herbowy Pierzchały dla obu rodzin (Gierałtów i Wiszowatych) nie był zbytnią zbieżnością? Niestety tradycyjne źródła pisane na tych kilku odciskach tłoków pieczętnych kończą się, gdyż nie znane są nam nagany szlachectwa, czy inne potwierdzenia rodu herbowego dla tej podlaskiej rodziny. Pytanie musi pozostać otwarte.


Sasinowie - zapomniany podlaski ród

Skoro źródła dla rodu Wiszowatych nie dają jednoznacznej odpowiedzi dotyczącej ich przynależności herbowej wróćmy do ich genetycznych krewnych, czyli do tajemniczych Sasinów. Rodzina ta nie jest szerzej znana na ludnym w szlachtę Podlasiu, gdyż jest prawdopodobne, że wygasła w linii męskiej (nie licząc gałęzi przyjmującej od swoich nowych dóbr w XVII w. nazwisko Łapiński). Ostatni z Sasinów - Grzegorz wzmiankowany jest w rejestrze podymnego z 1775 r. w swojej gniazdowej miejscowości - Sasiny, położonej w parafii Wyszki koło Łap. Sasinowie są wzmiankowani podobnie jak inne rodziny zarówno w spisach wojskowych jak i rekognicjach. Według cytowanego już F. Piekosińskiego w 1581 Jan syn Wawrzyńca z Sasinów odcisnął pieczęć w rekognicjach poborowych z herbem Roch (!). Natomiast inny badacz - Wiktor Wittyg w tym samym spisie zidentyfikował pieczęć Sasina jako przedstawienie herbu Gozdawa. Który z heraldyków miał racje? Po części obaj widzieli poprawne mobilia, a w szczególności lilię, przy czym Piekosiński zauważył jej podstawę (kolumnę), a Wittyg widział już tylko sam kwiat.
Wyjaśnienie całej zagadki przynosi szczęśliwie zachowany w aktach brańskich wywód rodziny Olszańskich, w której Sasin zaświadczał swój ród herbowy. W 1575 roku dziedzic na Sasinach stwierdził, iż używa znaku herbowego przedstawiającego, jak się wyraził: "Leliją na trzech stolcach". Jest to nic innego jak kanoniczna postać herbu Roch/Pierzchała, którego przedstawienie wyobrażało lilię zaćwieczoną na kolumnie symbolicznie przedstawionej, jako trzy podstawy. W późniejszej heraldyce ta wersja Pierzchały będzie bardziej znana pod swoją odmianą zwaną "Roch III", jednak występuje ona w tej formie w najstarszych przedstawieniach herbowych.

    



Położenie geograficzne badanych okolic szlacheckich.

Podsumowanie

Badania Y-DNA połączone z kwerendą dokumentów potwierdziły bez większych wątpliwości, że podlascy Pierzchałowie znad Narwii (Sasinowie) i Nereśli (Wiszowaci) stanowili nie tylko jeden ród heraldyczny, ale i genealogiczny. Jest całkiem prawdopodobne, że ich wspólny protoplasta przybył na Podlasie w początkach XV w., gdzie jego potomkowie otrzymali kilka nadań. Badając genetycznie rodzinę Łapińskich, udało się odkryć, nieznaną do tej pory w literaturze i źródłach, linię pieczętującą się herbem Roch/Pierzchała. Również udało się przypomnieć przy tej okazji jej protoplastów - rodzinę Sasinów tegoż herbu. Ostatecznie zaś, dzięki porównaniom z innymi rodami podlaskimi, potwierdziło się pośrednio pochodzenie i przynależność herbową Wiszowatych.
Legenda herbowa Pierzchałów przedstawiona w XVI w. przez Bartosza Paprockiego wspominała o "klejnocie starodawnym Kolumna, który tu przyniesion z Włoch, jako o tem katalog dostatecznie świadczy.". Pasuje ona wręcz idealnie do genetycznej haplogrupy Y-DNA J2b, która występuje we Włoszech, a charakteryzuje także chromosom męski podlaskich Pierzchałów. Ponownie potwierdza się powiedzenie, że w każdej legendzie kryje się ziarno prawdy.

 

Autor strony składa serdeczne podziękowania:
Panu Dr. Łukaszowi Lubicz Łapińskiemu za udostępnienie wyników swoich badań,
Panu Henrykowi hr. Grocholskiemu, Redaktorowi Naczelnemu "Pisma Środowiska Szlacheckiego Verbum Nobile",  za zgodę na przedrukowanie artykułu, który ukazał się w najnowszym numerze pisma z 2015 r.

 

UWAGA
PANOWIE WISZOWACI
I PANNY WISZOWACIANKI !

wszystkich Wiszowatych, którzy chcą pomóc nam w badaniach, a do tego ustalić - "z których Wiszowatych" się wywodzą - prosimy o kontakt pod adresem: marcin@wiszowaty.pl

Pan dr Łukasz Lubicz-Łapiński, który prowadzi profesjonalne badania genetyczne zaoferował specjalną, dużą zniżkę w cenie za takie badania - specjalnie dla Wiszowatych - tych z Mazowsza, Podlasia, a szczególnie tych wszystkich, których przodkowie opuścili rodzinne gniazda i rozjechali się po Polsce, Europie i świecie.

Zdarza się wyjątkowa szansa na ustalenie swojej rodowej przynależności. A może odnajdziemy trzeci ród Wiszowatych?

Zapraszamy wszystkich Wiszowatych. Pamiętajmy, że w zaściankach - na Mazowszu i Podlasiu - mieszkają (i mieszkali) członkowie różnych krzów, noszących różne przydomki. Może któryś kierz Wiszowatych z Mazowsza okaże się jednak spokrewniony z podlaskimi Wiszowatymi? A może odwrotnie?

Wyniki badań (oczywiście z zachowaniem pełnej anonimowości) będziemy publikować na naszej stronie. Pan dr Łapiński obiecał także swoją pomoc merytoryczną przy kolejnym zjeździe Wiszowatych - w 2016 lub 2017 r.
Tam też chcemy uruchomić "stanowisko badań genetycznych" (na wyniki trzeba będzie jednak poczekać kilka tygodni).

Opublikowano: 30/1/2016
Autor: Marcin Michał Wiszowaty
Wszelkie prawa zastrzeżone