» Pierwszy Zjazd Wiszowatych
 
Marcin Michał Wiszowaty
Pierwszy Zjazd Rodu Wiszowatych
herbów Roch i Awdaniec
14 sierpnia, A.D. 2006
Archiwum materiałów ze zjazdu:
 
Przygotowania do Zjazdu trwały od ponad roku. Wielka w tym rola Jerzego Wiszowatego Zygmunciaka, który wbrew przeciwnościom, z anielską cierpliwością i stalową wytrwałością zabiegał o zorganizowanie Zjazdu, atrakcje i wysoką frekwencję.
Kierz Wiszowatych-Zygmunciaków szczególnie się zasłużył w organizacji Zjazdu. Jan Wiszowaty Zygmunciak dbał o frekwencję i piękny wystrój wsi, namawiał, przekonywał i czuwał, aby wszystko się udało.
Wielkie podziękowania chciałbym też złożyć Drogim Kuzynom: Wiktorowi Wiszowatemu z Anglii – hojnemu mecenasowi wydawnictwa o wsi Wyszowate, Sołtysowi Wsi Stanisławowi Wiszowatemu Stefcikowi, Antoniemu Pawłowi Wiszowatemu Grzegorczykowi, Ryszardowi Wiszowatemu Seweryniukowi, oraz Przyjaciołom naszej sprawy, Panom: Łukaszowi Lubicz-Łapińskiemu oraz Waldemarowi Pobóg-Malinowskiemu (autor i darczyńca pięknych herbów). Bezcenną, ale również bardzo wymierną pomoc okazał Wójt Gminy Trzcianne Pan Zdzisław Dąbrowski. Dziękujemy!
W przeddzień Zjazdu umówiliśmy się z Jerzym na spotkanie we wsi, by zainstalować mini wystawę historycznych pamiątek o Wiszowatych i wystawę herbów w wiszowackiej świetlicy. Wykładzik, strona internetowa, wystawa materiałów historycznych i herby to było moje zadanie. Ostatni raz w Wyszowatych byłem około miesiąca wcześniej, z Rodziną. Kiedy tym razem zajechałem do wsi – zamurowało mnie. Pięknie ustrojone ogrodzenia, cała wieś gęsto usiana kolorowymi chorągiewkami, odmalowane tablice z nazwą wsi – wszystko wręcz lśniło w promieniach wieczornego słońca. Przed świetlicą ołtarz polowy przystrojony zielenią. Wzruszające przywitanie. Przecież to okres ciężkiej i odpowiedzialnej pracy w polu i gospodarstwie, a jednak mieszkańcy wsi znaleźli czas i energię, aby tak pięknie przystroić pradawne gniazdo rodowe na przyjazd Gości.
Po 3 godzinach wytężonej pracy pod okiem i w miłym towarzystwie Pani Sołtysowej i opiekunki wiejskiej świetlicy – zakończyliśmy z Jerzym instalowanie wystawy. Herby Wiszowatych – Pierzchała/Roch i Awdaniec w pierwszym rzędzie oraz herby szlachty zamieszkującej Wyszowate na głównej ścianie świetlicy. Na przeciwległej ścianie – kilkanaście ramek z reprodukcjami dokumentów, zdjęć, starych archiwaliów ilustrujących ponad 500 lat historii Rodziny Wiszowatych.
Niepokoił nas deszcz, który siąpił przez cały wieczór. Byliśmy pełni nadziei, że popada i przestanie...
Nazajutrz obudziła nas ULEWA. Woda lała się z nieba wiadrami i nic nie dawało nadziei nawet na małe rozpogodzenie. To katastrofa, bo wiele przygotowanych atrakcji miało mieć charakter plenerowy: poczęstunek, parada powozami, barwny przemarsz przez główną ulicę Wyszowatych, salwa z wiwatówki. Aura chciała inaczej. Kilka dni przed Zjazdem do wieczności odeszła Pani Wiszowata. Niebo płakało po jej śmierci – mówili ludzie we wsi na pewno mając dużo racji...
Nadeszło południe 14 sierpnia 2006 r. i pierwszy punkt programu – Msza Święta koncelebrowana przez czterech księży, wśród nich proboszcza z Trzciannego – starej parafii Rodu Wiszowatych oraz ks. Antoniego Wiszowatego. W strugach deszczu, pod parasolami wzięliśmy udział w nabożeństwie w intencji Żyjących i Zmarłych pokoleń Rodów Wiszowatych.
Po mszy, w świetlicy ustawiono w rzędach ławy i krzesła i przed tak sformowanym audytorium Jerzy Wiszowaty i piszący te słowa Marcin Michał Wiszowaty dokonali oficjalnego otwarcia Zjazdu. Frekwencja bardzo mile nas zaskoczyła. Kochani Wiszowaci! Przyjechali do nas z Białegostoku i okolic, stawiła się także delegacja Wiszowatych herbu Awdaniec z Mazowsza – Łomży i okolic. Wiszowaci z północy – z okolic Prostków, z południa – z i spod Warszawy, z Sulejówka, ze Śląska (Dąbrowa Górnicza), z Lublina i okolic, Szczecina, a nawet z Niemiec (Leverkusen) i z USA (Chicago) – wspaniałe rodzinne spotkanie Kuzynów z całego świata!
Wśród dygnitarzy mieliśmy zaszczyt gościć Pana Józefa Wiszowatego, wójta gminy Grabowo koło Kolna (w której leży stare gniazdo Wiszowatych) – oczywiście z Rodziną. Co ciekawe również Starosta powiatu Kolno, gdzie znajdują się Wiszowate jest z naszej wielkiej Rodziny. Pan Starosta Stanisław Wiszowaty nadesłał piękny list gratulacyjny. Obowiązki tym razem nie pozwoliły Mu na udział, ale zapowiedział, że w przyszłości będzie na pewno. Pan Wójt – gospodarz gminy Trzcianne powitał obecnych dobrym słowem i informacjami o gminie, której przewodzi. Byli pracownicy samorządowi i przedsiębiorcy, przedstawiciele lokalnej wspólnoty, którzy życzyli Wiszowatym udanego spotkania. Wśród nich – Prezesi Oddziałów Związku Szlachty Polskiej z Białegostoku i Krakowa. Listom, gratulacjom i życzeniom nie było końca. Pan Wicemarszałek Województwa Krzysztof Tołwiński ofiarował specjalnie na tę okazję wykonany piękny list gratulacyjny w technice grawerton, który oczywiście zostanie zawieszony w świetlicy na wieczną pamiątkę.
Świat nauki reprezentowali: Pan prof. Józef Maroszek z Uniwersytetu w Białymstoku i Pani dr Irena Kotowicz-Borowy z Muzeum Szlachty Mazowieckiej w Ciechanowie.
Jerzy Wiszowaty zaprezentował Kronikę – w twardej oprawie, z wybitymi złotymi literami "Kronika Wsi Wiszowate" i datą. W niej podpisy złożyli wszyscy uczestnicy. Wiszowaci, którzy podpisali się w księdze: imieniem, nazwiskiem, przydomkiem, herbem i podali miejscowość, z której przyjechali otrzymali Broszurkę specjalnie wydaną z okazji Zjazdu nakładem własnym autora tych słów. Był to zestaw informacji zbieranych latami, pochodzących z niniejszej strony internetowej – o nazwisku, o wybitnych przodkach, o herbach i o historii. Nad "akcją wpisową" czuwał Ryszard Wiszowaty Seweryniuk mając na wszystko oko. Kronika to wspaniała, historyczna pamiątka.
Nadszedł czas na mini-wykłady. Łukasz Lubicz-Łapiński, historyk, Prezes Oddziału Związku Szlachty Polskiej z Białegostoku opowiedział o pochodzeniu miejscowej szlachty, o osadnictwie na terenach pogranicza litewsko-mazowiecko-polsko-krzyżackiego, które dało początek wsi Wiszowate.
Marcin Wiszowaty opowiedział o mini-wystawie, zaprezentował herby i Rodziny zamieszkujące wieś, które się nimi pieczętują. To był bardzo dobry pomysł Jerzego Zygmunciaka, żeby powiesić nie tylko herby Wiszowatych, ale wszystkich szlacheckich sąsiadów. Marcin opowiedział też o nazwisku, o dokumentach i archiwaliach tworzących wystawę, o bohaterach pokroju rotmistrza Ryszarda Wiszowatego z 10 Pułku Ułanów Litewskich.
Prof. Józef Maroszek opowiedział o ciekawych szczegółach i anegdotkach z historii Rodu, wsi i okolic. Profesor jest uznanym badaczem historii lokalnej. Ma na swoim koncie wiele ciekawych publikacji na ten temat. Ostatnio – monografię parafii Trzcianne, w której znalazło się również kilka szczegółów o wsi Wiszowate. Profesor jest również autorem książeczki "Podlaska wieś Wyszowate" wydanej przy dużym wsparciu finansowym Wiktora Wiszowatego z Anglii oraz pomocy Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Trzciańskiej. To cenna pamiątka ze Zjazdu.
Z zainteresowaniem zauważyliśmy, że oprócz informacji zebranych i ustalonych w wyniku badań naukowych przeprowadzonych przez Pana prof. Maroszka, w książce użyto wielu materiałów i informacji wziętych z naszej, internetowej strony Wiszowatych, zbieranych po różnych archiwach przez autora strony i wielu przyjaciół, którzy nadsyłali je w geście sympatii przez minione lata i są wymienieni na stronie w dziale Podziękowania. Dobry obyczaj nakazywałby o tym wspomnieć.
Sala świetlicy wypełniła się po brzegi. Krewniacy odwiedzali się wzajemnie w domach. Dawno nie widziana rodzina zachodziła do kuzynów. Pomimo strug ulewnego deszczu humory dopisywały. Pogoda zaostrzała apetyt. Rodziny ratując sytuację podejmowały obiadem i fundowały poczęstunek, którego nie udało się wystawić na powietrzu, bowiem spłynąłby ze stołów jak rozlana zupa. Pan Wójt i Sołtys zaprosili na domowy, wystawny obiad. Panowała rodzinna atmosfera, opowieści i ciekawostki z przeszłości rodzin, wsi, historii. Doszło też do wzruszających spotkań rodzinnych. Po prawie 20 latach odnaleźli się i spotkali bracia stryjeczni – Wojciech Wiszowaty i Ryszard Wiszowaty.
Mieszkańcy wsi żałowali tylko pogody. Tak się napracowali, aby wszystko wypadło jak najlepiej. Miała być impreza taneczna, wynajęto kapelę, ale ulewa i żałoba we wsi nie pozwoliły na tańce. Przyjezdni tymczasem chwalili, dziękowali, cieszyli się. Wszyscy rozumieli, że w tak trudnych warunkach wszystko wypadło bardzo dobrze – dzięki ofiarności i poświęceniu Wiszowatych. Serdeczności, ciepła i rodzinnej atmosfery nie mogła zakłócić żadna ulewa i żadne przeciwności. Pod wieczór, kiedy trochę zelżał deszcz, w świetlicy odbyła się potańcówka. Młodym uśmiechnęły się oczy. Świetlicę i jej otoczenie znowu wypełnili goście...
Ponieważ licznie pojawili się przedstawiciele mediów: dziennikarze z Radia Białystok, wszystkich dzienników lokalnych – "Gazety Współczesnej", "Gazety Wyborczej", "Kuriera Porannego" oraz Pani red. Barbara Pietkiewicz z "Polityki" – relacje ze Zjazdu ukazały się we wszystkich lokalnych mediach. W ostatniej chwili odwołała przyjazd Telewizja TVP3, ale relację ze Zjazdu zamieściła na stronie internetowej Telewizji.
Zebraliśmy cenne doświadczenia. Pomimo trudności i przeciwieństw udało się zorganizować Pierwszy Zjazd Rodów Wiszowatych w samym sercu jednego z gniazd rodowych. A nie było łatwo. Wielkie ukłony i podziękowania składam raz jeszcze organizatorom i wszystkim mieszkańcom Wsi Wyszowate – naszym cudownym Gospodarzom. Dziękuję również Gościom – Wiszowatym i Rodzinom z całej Polski i Świata. Już wkrótce przystępujemy do organizacji kolejnego Zjazdu. Apetyty rosną. Nie wiadomo jeszcze czy za rok czy za dwa lata, czy w mazowieckich czy podlaskich Wiszowatych – ale NA PEWNO BĘDZIE. Wierzymy, że znowu dopiszą i przyjadą Wiszowaci, bo przecież to wszystko dla Rodziny – dzisiejszych, przeszłych i przyszłych pokoleń pradawnego Rodu szlacheckiego Wiszowatych herbów Roch i Awdaniec.
Gdańsk, 23.08.2006